Minęły już trzy tygodnie letniej przygody

Miejsce

Pruszków, BGŻ Arena i okolice

Termin

16-20 lipca 2012

Organizator

Kontakt

fundacja@totoanimo.org

Podobno największą siła niszczycielską we wszechświecie są słodycze. Nie ma ich u nas, przynajmniej w grupie starszej chłopców z autyzmem i zespołem Aspergera. Czasem po zjedzeniu batona lub ciastka z kremem dzieje się z nami coś dziwnego. Przypominamy wówczas rozregulowany odbiornik radiowy lub telewizyjny, a na to szkoda życia, szczególnie tu w Pruszkowie podczas naszych wakacji z „Toto Animo”.

Maciej przyszedł do nas w trzecim tygodniu. Przyniósł ze sobą książkę pt.: „ABC przyrody w pytaniach i odpowiedziach”, którą potem często otwieraliśmy. Owady to specjalność Maćka. Podczas spaceru i zabawy na placu, nie przegapił żadnego motyla bielika, a nad czerwiem pochylał się niczym badacz nad niesklasyfikowanym okazem bądź brakującym ogniwem w pewnej teorii. Ten chłopak ma naprawdę bzika na punkcie przyrody. Zachwycał nas swoim zainteresowaniem, pasją i wiedzą.

Błażej nie dał się namówić na ślizgawkę. Wolał wchodzić i schodzić z dość dużych wysokości, stać w miejscu lub spacerować po placu. Piotr został fotoreporterem naszej wycieczki i jak na fotoreportera przystało był wszędzie tam gdzie powinien.

Kolejny dzień, zaczął się od tego, że Konrad nie chciał zjeść kanapek z szynką i pomidorem. Wybieramy się do „Znicza” i martwimy się o niego, jak poradzi sobie.

Szliśmy powoli racząc się świeżym powietrzem po padającym drobnym deszczu. Park w Pruszkowie z kilkoma wielkimi drzewami wyglądał jak wycięty z czasopisma „National Geographic”. Zieleń wydawała się być bardziej zielona niż dotychczas.

Konrad grał w siatkówkę. Grał jak potrafił. Błażej i Paweł rzucali do kosza, inni strzelali bramki, a Adi poprowadził piłkę przez całą długość hali sportowej. Oczywiście jak to Adi, trzeba było go zaprosić, bo inaczej przesiedziałby całą godzinę na trybunie.

Pani Maria z Mikołajem i Piotrem nanieśli czarnym mazakiem kontury mapy Pruszkowa na kartę brystolu. Brystol okleili kolorową, falistą ramką z papieru, tak by ładnie wyglądało. Mapa została przyklejona do ściany bezbarwną taśmą. Chłopcy zaznaczyli na niej miejsca, w których byliśmy.

W życiu można robić różne rzeczy. Robienie różnych rzeczy sprawia nam przyjemność. Nie wiadomo jednak czy Błażejowi ciągłe rysowanie i zamalowywanie kółek sprawia przyjemność, czy jest to jedynie przymus, pewien schemat, sztywność zachowania, która pojawia się wraz z kartką białego papieru i kredką. Kto tam wie...?  Jednak pod wpływem pełnej uroku pani Jagody w życiu Błażeja coś się zmieniło. Coś czego nie było do tej pory. Błażej zaczął rysować kwiaty i pszczoły, używać kolorów, przyglądać się temu co rysuje pani Jagoda i naśladować ją.

            To dobra wiadomość.

Powoli przygotowujemy się do wyjazdu. Mamy odwiedzić Żelazową Wolę i dworek w którym wychowywał się Fryderyk Chopin.

W czasie słuchania preludium e – moll pani Maria opowiadała nam o muzyce, a jak opowiadała to myśmy to wszystko widzieli... ten las i łąki, krople rosy, kwiaty i wiatry, które wieją w polu i poruszają korony drzew i w sadach grają. Kto mógł ten zamykał oczy, aby otworzyć serce i umysł. Kiedy pani Maria skończyła mówić, to nam się zdawało, że jeszcze mówi, a to Chopin grał z magnetofonu. To jakieś czary były.

Na podstawie usłyszanego utworu, pod bacznym okiem pani Marii, powstały wyjątkowe prace plastyczne, które możemy oglądać w sali nr 40. One naprawdę grają, opowiadają.

W piątek mieliśmy zajęcia z gliny. Powstały dzbanki, dzbanuszki, kubek, podstawki, talerz i takie tam... Tu chcemy podziękować naszej pani Marii i  terapeutom. Dzięki nim nasze głowy myślały o tym co robią ręce. A do gliny musimy wrócić, bo to - jak pan Artur mówi – początek człowieka. 

 

Autor: Artur Sikorski – pedagog specjalny, terapeuta na akcji letniej „Zdrowe Wakacje 2012”

Partnerzy / sponsorzy

Grodzisk Mazowiecki

Pruszków

Michałowice

Brwinów

  Milanówek

 

Dziękujemy:

basenowi Kapry za bezpłatne wejścia na basen,