Niezwykłej Zimy tydzień drugi

Miejsce

tor kolarski - Pruszków

Termin

23-27 stycznia 2012

Organizator

Kontakt

fundacja@totoanimo.org

II Tydzień
„Niezwykła Zima-Toto Animo
Pruszków 2012

Poniedziałek 23. 01. 2012

Przyjechaliśmy jak zwykle około 8.00. Przygotowanie stołu. Śniadanie. Olek ma pretensje, że p. Artur wyręczył go w robieniu herbaty dla wszystkich. Ocalały jeszcze niezalane wrzątkiem dwa kubki więc jest już zadowolony.

Pani Kasia wymyśliła fajną zabawę integracyjną. Polegała ona na zamianie miejsca i przedstawieniu osoby, która siedzi po prawej i lewej stronie

Do obiadu spędziliśmy czas na grze w babingtona. Tak dobrze szło i każdy chciał grać, że postanowiliśmy urządzić zawody. Walka była wyrównana. Jeżeli ktoś wygrał, to zaledwie jednym lub dwoma punktami. I kolejna para. Obowiązywały zasady „fair play” w życiu i sporcie.

Czekaliśmy na obiad, gdy Mikołaj zobaczył swoje papierowe pieniądze pomazane przez Błażeja. Te papierowe pieniądze Mikołaj zrobił sam w domu i przyniósł, żeby nam pokazać. Były setki, pięćdziesiątki - same grube ryby, żadnych płotek.

No… i masz, Błażej pomazał.

Błażej po prostu tak ma. Jak zobaczy kartkę i obok niej kredki, ołówek, czy cokolwiek piszącego, bierze kartkę i zamalowuje kształty zygzakami.

Mikołaj stał oparty o stół i drżał ze zdenerwowania. Popłynęły łzy.

W trudnych sytuacjach niezastąpiony jest Aleksander i całe szczęście, że był w pobliżu:

„On się nie mógł powstrzymać,

tak jak ty teraz nie możesz powstrzymać swojej złości” -  powiedział do kolegi. Olek zaczął się uspokajać. Chyba lepiej nie można było rozegrać tej trudnej sprawy.

Przyjaciele… tak, ta przyjaźń przetrwa i przejdzie przez niejedno.

Po obiedzie spędziliśmy czas na sali integracyjnej. I tu kolejna trudna sytuacja. 

 

Po wszystkim.

Podali sobie ręce.

Trzeba zapomnieć.

Przyglądamy się im.

Oni już zapomnieli.

 

Wtorek 24. 01. 2012

         Śniadanie, potem zajęcia integracyjne, zresztą jak co dzień. Ale nie jak co dzień, grupa chłopaków z autyzmem po zajęciach integracyjnych wybrała się do kina na film pt.: „Mniam”. Podróż i sam pobyt w Pałacu Kultury i Nauki przebiegał spokojnie.

Są różne atmosfery. Atmosfera kina należy do tych lepszych.

Nasza grupa druga została w BGŻ Arena. Pani terapeutka Agata prowadziła zajęcia z dogoterapii. Pies lgnie do ludzi, jest radosny, nie szczeka i nie warczy. Tomek podchodzi do psa bliżej, powoli przełamuje się. Zajęcia z p. terapeutką są indywidualne i odbywają się w sali integracyjnej.

Pozostali przenieśli komputer do dużego pomieszczenia kuchenno-gospodarczego.

Pani Katarzyna lubi tańczyć, bardziej od pani Ani. Gdy część chłopców zaangażowana w turniej gry komputerowej :”Transformers” i nie widziała świata poza wirtualnym bohaterstwem, pani Kasia tańczyła. Tańczyła do piosenek z radia. Tańczyła, ale nie sama.

Pani Katarzyna poruszała się w rytm muzyki i w tym poruszaniu ma talent.

Pani Kasi próbował dorównać kroku Błażej, który nie poszedł do kina ze względu na padaczkę. Lepiej nie pokazywać mu błysków i szybko pojawiających się postaci.

Kroku może nie dotrzymał, unosił ręce, machał.

 Poooowwoollii.

Obiad opóźniony ponieważ czekaliśmy na powrót grupy I z kina.

Po obiedzie ktoś wpadł na pomysł aby pozamiatać podłogę. Niedobry pomysł.

Czas wolny.      

 

Środa 25. 01. 2012

         Środa to środa. Połowa tygodnia. Co robić w połowie tygodnia, gdy sporo za nami, a śnieg za oknem nie klei się w śnieżki, czy duże kule. O robieniu bałwana można zapomnieć. Może porzucamy śnieżkami z papieru, którego jest pod dostatkiem w tekturowym pudle? Chłopcy potrzebują ruchu, to w końcu młode organizmy.

         Jednak nie jest tak źle jak piszą.

         Dziś w środę przygotowano dla nas cztery rowery. Wyglądały jak profesjonalne kolarzówki do jazdy po drewnianym torze. Koła o dużym promieniu i wąskich oponach. Sprawdzaliśmy te opony, bo wydały nam się jakieś nie gumowe tylko z plastiku i chyba były z plastiku.

Pan mechanik opuścił siodła i przykręcił odpowiednie pedały. Kaski na głowach oczywiście obowiązkowe.

         No tak, ale kto mógł przypuszczać, że profesjonalne rowery nie będą posiadały hamulców. Okazało się, że nie posiadanie hamulców wynika z profesjonalizmu rowerów. Także jak już wsiądziesz i pojedziesz…to już jedziesz. Nam ten drobiazg nie przeszkadzał.

Rozgrzewka to taki czas, w którym przyzwyczajaliśmy się do nowego sposobu poruszania się.

Rozgrzewka to taki czas w którym rower ma stać się częścią mnie.

Chłopcom z autyzmem sprawiało to trudność. Świadomość ciała, gdzie ja się kończę, a gdzie zaczynam... i czy cały jadę na rowerze, a może tylko połowa mnie. A jeżeli połowa mnie jedzie, to która? Ta większa, czy ta mniejsza? Stawy, które poruszają się inaczej, utrzymanie równowagi, skupienia, cała ta koordynacja oko-ręka-kierownica-opona. Ludzie!!!!! ile tego trzeba, żeby pojechać. 

 Czwartek 26. 01. 2012

Czwartek należy traktować w kategoriach niesamowitej przygody jaka nam się przydarzyła. Oczekiwaliśmy jej od kilku dni. Rafał zadawał pytania, czy aby na pewno…? A Mikołaj, Olek wraz z Tomkiem cieszyli się na samą myśl. Tomek cieszył się po kryjomu, bo to skryty chłopak. Nawet jak siedział to gdzieś sam, ale to jego rzecz, nic nam do tego, tak po prostu ma. Tomek siedział, przyglądał się i słuchał, o każdym mógł coś powiedzieć.

        

Czwartek należy traktować w kategoriach niesamowitej przygody, która pozostanie w naszej pamięci, jak smak dobrze przyprawionych kawałków kurczaka z frytkami i zestawem surówek.

W czwartek pani Bożena i pani Magda-prezes Fundacji Toto Animo wystrzeliły nas w kosmos razem z terapeutami.

Zaczęło się tu w BGŻ Arena od odprawy i standardowych czynności jakie wykonywaliśmy zgodnie z regulaminem przez miniony tydzień.

         Aleksander zajął się robieniem herbaty dla wszystkich, reszta przygotowaniem stołu. Zaczęliśmy wyciągać kanapki z plecaków, owoce. Rozmawialiśmy przy jedzeniu.

         Kolejka WKD nie czekała na nas, my czekaliśmy na nią. Lepiej wyjść wcześniej i nie spóźnić się. Dojechaliśmy do Dworca Centralnego w Warszawie. Trzymamy się razem, maruderzy są i zawsze będą, ale nie tym razem.

Do Centrum Naukowego „Kopernik” podróż przebiegła, tak jak przebiega podróż w zatłoczonym autobusie. Czuliśmy się jak małe kolby kukurydzy w zakręconym słoiku. Ciasno, ale dla niektórych kolegów z autyzmem ciasno, to znaczy przyjemnie.

         Czekamy na „wejście”, któraś z pań: Bożena albo Magda trzyma bilety na  godzinny spacer w przestworzach. Kogo na to stać? Podobno Rosjanie spełniają takie marzenia za powiedzmy… milion dolarów.

         Bajkonur…i dać się wystrzelić z najdroższym biletem w garści, dla optymistów w dwie strony, dla pesymistów w jedną.

         Jesteśmy grupą jak najbardziej nastawioną optymistycznie. Nie tylko mamy wrócić bezpiecznie tu na Ziemię, ale zjeść pyszny obiad w restauracji „Sfinks” przy Al. Jerozolimskich.

        „A ja tam byłem, kurczaka z frytkami jadłem i herbatę piłem, a com widział i com słyszał, zamieściłem”.

 

Piątek 27. 01. 2012

            Piątek, to ostatni dzień naszego pobytu w BGŻ Arena. Po śniadaniu jeszcze basen na którym Adrian pobił wszelkie rekordy odwagi. Trzymany przez p. Artura położył się na wodzie.

         Pakowanie, segregowanie i końca nie widać.

         Przyjechała pani Magda z dyktafonem, porozmawiać z nami o „Niezwykłej Zimie Toto Animo.

         Obiad.

       

To był dobry czas, w którym spotkały się dwie grupy chłopaków z autyzmem i zespołem Aspergera. Różnice są, ale w końcu należymy do „jednej rodziny”. 

Dwa tygodnie, które przeleciały jak ekspres przez miejscowość, której nie ma na mapie.

         Dwa tygodnie podczas których uczyliśmy się siebie, codziennie, przy każdej okazji.

         Dwa tygodnie wspólnych śniadań, obiadów, integracji

         Dwa tygodnie przygody.

Partnerzy / sponsorzy

MIASTO PRUSZKÓW

ARDIS-SPÓŁKA CYWILNA

Pan Piotr Pakowski

I ponownie dziękujemy Kinotece na zniżki na bilety do kina.